Stary, czyli 2012 rok żegnałam z Coben, i Nowy 2013 powitałam z Cobenem. Taka moja konsekwencja literacka. Pozycja ta nie zachwyciła mnie tak jak poprzednie, mimo, że zawierała wszystko czym Coben porywa, czyli świetny pomysł i zaskakujące zakończenie.
Dan Mercer, pracownik opieki społecznej wpada w zastawioną przez Wendy Tynes pułapkę mającą na celu zdemaskowanie go jako przestępcę seksualnego. Sąd go jednak uniewinnia. A jednak to nie Dan, lecz Wendy jest ofiarą gigantycznej manipulacji...
Jako fanka Myrona i Wina ucieszyłam się, że w epizodzie ten drugi pojawia się naturalnie pomagając Wendy. Również kilku innych bohaterów z cyklu o Myronie pojawia się na planie, co uczyniło książkę bardziej "swojską". Ogólnie jednak odniosłam wrażenie, że tym razem Coben pisał książkę tak jakby od niechcenia: ot, pojawił mu się jakiś pomysł i przeniósł go na papier, lecz nie przyłożył się do niego jak należy. Ale i tak czyta się dobrze.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz