Łukasz Magiera to człowiek ze sporym bagażem doświadczeń. Od kilku lat, po blisko dwudziestu latach pracy w policji, jest na emeryturze. Mógłby jeszcze pracować, ale pewne zdarzenie sprawiło, że musiał się rozstać z zawodem. Jego żona kilka lat wcześnie popełniła samobójstwo w dość specyficzny sposób podrzynając sobie noże gardło. Kolejne samobójstwa popełnione w ten sam sposób sprawiają, że policjant za namową dziennikarki Magdy zgadza się spróbować wyjaśnić zagadkę śmierci tych kobiet. Okazuje się, że takich przypadków w okresie kilkudziesięciu lat było kilkanaście. Kolorytu dodawała postać kolegi Magdy, dziennikarzyny Kierepki, który dla sławy gotów jest zrobić dosłownie wszystko.
Dobry, klasyczny kryminał. Przyjemnie się czytało, ani chwili nudy.