Natasza Socha zwróciła moją uwagę, gdy czytałam zbiór opowiadań "Cicha 5". Jej opowiadanie spodobało mi się najbardziej. Więc bez zastanowienia sięgnęłam po "Macochę". I nie zawiodłam się. Cud-miód.
Roma ma 30 lat i jest szczęśliwą mężatką. Aż pewnego dnia, a dokładnie w środę 30 stycznia w drzwiach pojawia się córka Brunona z pierwszego małżeństwa. "Dziecko ma czternaście lat, pokrytą pryszczami twarz, skundlone włosy, badylowate ręce oraz pospolite imię - Kasia..." i nie wzbudza sympatii macochy Romy. Przez prawie rok śledzimy domowe życie bohaterki, która szczegółowo dzień po dniu dzieli się z czytelnikiem wrażeniami, rozterkami, radościami i złościami.
Świetna, świetna, świetna książka. Uśmiałam się do łez.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz